niedziela, 22 marca 2015

Bieg z dystansem do wiosny! :) czyli mój pierwszy oficjalny start:)




Dzisiaj po raz pierwszy w życiu stanęłam na starcie zorganizowanego biegu i to na 10 km! I nie ostatni! Mimo kilku ciężkich chwil na trasie, satysfakcja po ukończeniu biegu jest tak ogromna, ze nie da się przestać i skończyć na jednym starcie! :)

Rano obudził mnie deszcz, następnie za oknem pojawił się nawet śnieg.. motywacja do wstania z łóżka – sami możecie się domyślić – była słaba, na szczęście tylko przez chwilę :)


Spora ilość znajomych na starcie, wspólna rozgrzewka i brak opadów (hurra!) dały kopa do działania.

Szeroki uśmiech na twarzy i startujemy  z jednym planem w głowie – dobiec do mety, nieważne jak, ale dobiec i pokazać, że dam radę. Tak też się stało:)



Do 3 km biegło się idealnie, niestety złapała mnie kolka wiec musiałam nieco zwolnić. Gdyby nie to, że kolka pojawiała się co jakiś czas na trasie, a w głowie pojawiały się myśli, żeby stanąć byłoby idealnie.  Doping i inni startujący nie pozwoli jednak (całe szczęście) na to żeby się poddać! 
Dokładnie pokonanie trasy biegu zajęło mi 1:00:05. JESTEM DUMNA Z TEGO OSIĄGNIĘCIA! Choć przy okazji mimo dumy pojawia się smutek że tak blisko było złamanie magicznej godziny :( Ale przynajmniej mam już nowy cel do osiągnięcia na kolejnym biegu :)  Uwierzcie mi niezależnie od wyniku bieganie uzależnia :) A każdy kto tylko dobiegł do mety nie ważne w jakim czasie może być z siebie naprawdę DUMNY. Pokonanie własnych słabości - to chyba największe zwycięstwo na świecie. Polecam każdemu spróbować odnieść takie swoje personalne zwycięstwo :)




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz